Lista poprawek na papierze to abstrakcja. Wspólnik pyta: po co to zmieniać, przecież działa.
Zespół pyta: jak to ma wyglądać. Agencja pyta: to znaczy co dokładnie mamy zrobić.
I każda z tych rozmów trwa tygodniami.
Mockup zamyka te rozmowy jednym linkiem.
Otwierasz sklep po zmianach w przeglądarce i klikasz:
strona główna, produkt, koszyk, finalizacja zamówienia.
Przy każdej poprawce jest dymek:
co jest teraz, co ma być i dlaczego.
Nikt niczego nie musi sobie wyobrażać.
Do tego dostajesz gotowe okno zapisu na maile.
Sklepy, które nie zbierają adresów, płacą za ten sam ruch wielokrotnie.
Sklep z dobrym oknem zapisu płaci za wizytę raz, a potem wraca do klienta mailem, już za darmo.
Twoje okno jest w komplecie, w Twoich kolorach, dopasowane do asortymentu.
W efekcie decyzję o zmianach podejmujesz na gotowym sklepie, a nie na opisie.
Wiesz, co zmienić, jak to ma wyglądać i od czego zacząć.
Poprawiasz kierunek na prototypie, gdzie kosztuje to minuty,
a nie w kodzie, gdzie kosztuje dni pracy programisty.